Powrót do bloga

GAP: kiedy chroni budżet po kradzieży lub szkodzie?

Przeczytaj w 10 min
Audi A6 – używane auto premium w leasingu

GAP: kiedy chroni budżet po kradzieży lub szkodzie?

Samochód znika z parkingu po dwóch latach leasingu. Albo po poważnym wypadku ubezpieczyciel stwierdza szkodę całkowitą. W obu przypadkach AC wypłaci odszkodowanie, ale to nie znaczy, że leasing zostanie zamknięty bez dopłaty.

Powód jest prosty: wartość rynkowa auta może spadać szybciej niż saldo umowy. AC rozlicza pojazd według warunków polisy i jego wartości z dnia zdarzenia. Leasingodawca wylicza natomiast kwotę potrzebną do przedterminowego zakończenia finansowania. Te liczby potrafią się rozjechać o 10, 30, a przy drogich samochodach nawet o 50 tys. zł.

GAP ma pokryć tę różnicę. Nie kupowałbym go jednak automatycznie do każdej umowy. Przy wysokiej wpłacie, krótkim okresie i niskim wykupie polisa bywa drogim dodatkiem do raty. Przy zerowym wkładzie i leasingu na pięć lat może uratować płynność firmy.

Najpierw liczby. Dopiero później polisa.

AC nie spłaca leasingu. Pokrywa wartość samochodu

Właścicielem leasingowanego pojazdu jest finansujący. Po kradzieży lub szkodzie całkowitej umowa najczęściej wygasa, a odszkodowanie z AC trafia do leasingodawcy albo jest wypłacane za jego zgodą.

Kwota z polisy zależy między innymi od wartości auta przed zdarzeniem, wariantu rozliczenia VAT, udziału własnego, potrąceń zapisanych w OWU i ewentualnej stałej sumy ubezpieczenia. Stała suma pomaga przede wszystkim w pierwszym roku lub dwóch, ale nie zawsze obowiązuje przez cały okres leasingu.

Leasingodawca wykonuje własne rozliczenie. Uwzględnia niespłacony kapitał i należności przewidziane w umowie, zwykle pomniejszając je o część przyszłych, jeszcze nienależnych kosztów finansowania. Mogą jednak dojść opłaty za rozliczenie szkody, zaległe raty albo inne należności klienta. Nie należy więc sumować pozostałych rat z harmonogramu i traktować wyniku jako salda.

Jeżeli po kradzieży AC wypłaci 84 tys. zł, a do zamknięcia leasingu potrzeba 94 tys. zł, brakujące 10 tys. zł klient wykłada z własnego rachunku. Auta już nie ma. Dług został.

Przy szkodzie całkowitej rachunek jest bardziej złożony, bo poza odszkodowaniem pozostaje wrak. Ubezpieczyciel zazwyczaj odejmuje jego wartość od świadczenia, a leasingodawca rozlicza także środki uzyskane ze sprzedaży pozostałości. Dlatego nie wolno porównywać samej wypłaty z AC z saldem umowy. Trzeba uwzględnić oba składniki: odszkodowanie i realną wartość wraku.

Szkoda po dwóch latach, policzmy ją bez teorii

Firma bierze w leasing używaną Skodę Superb za 123 tys. zł brutto. Opłata początkowa wynosi 10%, umowa trwa 48 miesięcy, a wysoki wykup sprawia, że kapitał spłaca się stosunkowo wolno.

Po dwóch latach samochód zostaje skradziony. Dla czytelności liczymy wszystkie kwoty brutto, zakładamy brak udziału własnego i pomijamy ewentualne zaległości klienta.

  • cena samochodu z faktury: 123 000 zł,

  • wartość przyjęta przez AC w dniu kradzieży: 84 000 zł,

  • kwota potrzebna do zamknięcia leasingu: 94 000 zł,

  • dopłata klienta: 10 000 zł.

Bez odrębnej ochrony firma przelewa leasingodawcy 10 tys. zł i zostaje bez samochodu. To nie jest abstrakcyjne ryzyko, lecz zwykły efekt różnego tempa utraty wartości i spłaty kapitału.

GAP finansowy może pokryć brakujące 10 tys. zł. Słowo „może” jest tu celowe. Polisa nie zapłaci za każdą pozycję widoczną na rozliczeniu leasingodawcy. Zaległe raty, odsetki karne czy część opłat administracyjnych bywają wyłączone z odpowiedzialności.

Wariant indeksowy działa inaczej. Załóżmy, że polisa przewiduje świadczenie w wysokości 20% od kwoty przyjętej przez podstawowego ubezpieczyciela. Daje to 16,8 tys. zł. W tym przykładzie wystarczy na pokrycie luki z zapasem. Gdyby jednak saldo wynosiło 108 tys. zł, brakowałoby 24 tys. zł i indeks 20% nie zamknąłby całego zobowiązania.

W GAP-ie fakturowym punktem odniesienia jest cena zakupu. Różnica między 123 tys. zł a 84 tys. zł wynosi 39 tys. zł. Nie oznacza to, że taka kwota automatycznie trafi na konto klienta. Trzeba uwzględnić limit odpowiedzialności, VAT, konstrukcję polisy oraz kolejność zaspokajania leasingodawcy. Dopiero OWU pokażą, czy i na jakich zasadach nadwyżka ponad saldo zostanie wypłacona korzystającemu.

Jedna kradzież. Trzy różne wyniki.

Pod nazwą GAP kryją się różne produkty

GAP fakturowy, często określany skrótem RTI, odwołuje się do ceny samochodu z dnia zakupu. Jego zadaniem jest wyrównanie różnicy pomiędzy tą kwotą a odszkodowaniem z AC lub OC sprawcy. To najszerszy wariant, ale również zwykle najdroższy i obwarowany ograniczeniami dotyczącymi wieku oraz wartości auta.

W sprzyjającym scenariuszu pozwala nie tylko zamknąć leasing, lecz także odzyskać część kapitału wniesionego w opłacie początkowej. Nie jest to jednak reguła. W niektórych produktach świadczenie w pierwszej kolejności zaspokaja finansującego, a klient otrzymuje wyłącznie pozostałą kwotę. W innych nadwyżka podlega osobnym limitom.

GAP finansowy chroni przede wszystkim przed długiem. Pokrywa różnicę między kwotą uznaną z podstawowego ubezpieczenia a saldem finansowania, zgodnie z definicją zapisaną w OWU. Nie odtwarza ceny z faktury i zazwyczaj nie rekompensuje całej opłaty początkowej. Jest węższy, ale przy odpowiednio dobranej umowie może robić dokładnie to, czego klient potrzebuje: zapobiec dopłacie po utracie samochodu.

Wariant indeksowy zwiększa świadczenie o ustalony procent, na przykład 10%, 20% lub 30%. Jest łatwy do zrozumienia, lecz mniej precyzyjny. Przy luce wynoszącej 8 tys. zł może wystarczyć z dużym zapasem. Przy gwałtownym spadku wartości auta za 250 tys. zł limit szybko okaże się za niski.

Nie ufam samym nazwom handlowym. Dwa produkty opisane jako „GAP fakturowy” mogą inaczej traktować VAT, udział własny, wartość pozostałości, wypłatę nadwyżki i sposób użytkowania samochodu. Jeden będzie działał przy wynajmie krótkoterminowym, drugi wyłączy odpowiedzialność już po pierwszej odpłatnej pożyczce auta.

Liczy się definicja świadczenia. Nie etykieta na ofercie.

Kiedy dopłata ma ekonomiczny sens?

Największa ekspozycja pojawia się przy niskiej wpłacie początkowej, długim okresie finansowania i wysokim wykupie. Przy leasingu na 48–60 miesięcy saldo przez znaczną część umowy może pozostawać wyższe od rynkowej wartości pojazdu.

Przykład? Ford Transit za 190 tys. zł, 5% wpłaty, pięć lat leasingu i 20% wykupu. Jeżeli auto kurierskie robi 50–70 tys. km rocznie, jego wartość może spadać szybciej, niż sugeruje standardowa tabela finansującego. W trzecim roku różnica nie musi wynosić kilku tysięcy. Może być pięciocyfrowa.

Ochronę rozważyłbym szczególnie wtedy, gdy:

  • opłata początkowa wynosi 0–10%, bo firma chce zachować gotówkę;

  • wysoki wykup spowalnia spłatę kapitału;

  • samochód intensywnie pracuje i szybko zwiększa przebieg;

  • jednorazowa dopłata 15–30 tys. zł naruszyłaby płynność firmy;

  • auto kosztuje 200–300 tys. zł, więc nawet 15-procentowy spadek oznacza 30–45 tys. zł;

  • klient finansuje model, którego ceny na rynku wtórnym są trudne do przewidzenia.

Przy samochodach używanych pierwszym ograniczeniem bywa wiek. Pięcio- lub sześcioletnia Skoda Superb, BMW serii 5 czy Volvo XC60 nie zawsze kwalifikują się do wariantu fakturowego. Ubezpieczyciel może zaproponować tylko wersję finansową albo indeksową. Trzeba również sprawdzić długość ochrony. GAP zawarty na 36 miesięcy nie zabezpieczy pięcioletniego leasingu w jego najbardziej problematycznej końcówce.

Osobnej kalkulacji wymagają samochody elektryczne i drogie auta premium. Nie chodzi o założenie, że każdy elektryk gwałtownie traci wartość. Problemem jest skala kwotowa oraz podatność rynku na zmiany cenników nowych samochodów. Spadek o 20% przy aucie za 220 tys. zł oznacza 44 tys. zł. Przy miejskim samochodzie za 70 tys. zł ten sam procent to 14 tys. zł.

Ryzyko jest inne. Cena polisy też powinna to odzwierciedlać.

Kiedy można z niego zrezygnować?

Nie każda umowa potrzebuje GAP-u. Toyota Corolla za 130 tys. zł, 30% opłaty początkowej, leasing na 24 miesiące i wykup 1% tworzą zupełnie inny profil niż drogie auto finansowane bez wkładu przez pięć lat. Przy krótkim okresie i szybkim spadku salda ryzyko dopłaty może być niewielkie już po kilku miesiącach.

Duża wpłata nie zamyka jednak sprawy. Zmniejsza prawdopodobieństwo długu wobec leasingodawcy, ale nie chroni kapitału wyłożonego na początku. Po kradzieży trzy miesiące od odbioru klient może nie dopłacać do salda, a mimo to stracić 30–40 tys. zł wniesione w czynszu inicjalnym. Jeżeli celem jest tylko uniknięcie długu, GAP finansowy może być zbędny. Jeżeli klient chce odtworzyć również część ceny zakupu, powinien przeanalizować wariant fakturowy.

Spójrzmy na koszt. Polisa za 3600 zł rozłożona na 48 miesięcy oznacza 75 zł miesięcznie przed uwzględnieniem kosztu finansowania składki. W praktyce czteroletnie oferty dla samochodów o wartości około 100–200 tys. zł mogą kosztować od około 2 do 6 tys. zł, zależnie od wariantu, limitu, wieku auta i kanału sprzedaży. Rozrzut jest duży. Pakiet oferowany razem z leasingiem nie zawsze jest najtańszy.

Jeżeli z harmonogramu wynika, że maksymalna prawdopodobna luka wyniesie 4–6 tys. zł, płacenie 4 tys. zł za ochronę trudno obronić rachunkiem ekonomicznym. Przy ekspozycji rzędu 25–40 tys. zł sytuacja wygląda inaczej.

Firma może też świadomie zatrzymać ryzyko po swojej stronie. Jeżeli ma rezerwę gotówkową i dopłata 20 tys. zł nie wpłynie na działalność, rezygnacja z polisy nie jest błędem. To samoubezpieczenie. Trzeba tylko podjąć tę decyzję na podstawie salda i wartości auta, a nie dlatego, że handlowiec nie wspomniał o możliwej luce.

OWU ważniejsze niż miesięczna cena

Tania polisa nie pomoże, jeśli wyłącza sposób użytkowania samochodu albo kończy się rok przed leasingiem. Przed podpisaniem dokumentów sprawdzam przede wszystkim:

  • limit wypłaty oraz dokładny okres ochrony;

  • czy świadczenie liczone jest w kwocie netto, brutto czy netto powiększonej o część VAT;

  • maksymalny wiek pojazdu przy zawarciu polisy i w dniu szkody;

  • definicję kradzieży oraz szkody całkowitej;

  • zasady rozliczania wraku, udziału własnego i potrąceń z AC;

  • obowiązek utrzymywania autocasco przez cały okres;

  • wyłączenia dla taksówek, wynajmu, przewozu osób, usług kurierskich i nauki jazdy;

  • uprawnionego do świadczenia oraz sposób wypłaty nadwyżki ponad saldo leasingu.

Trzeba też sprawdzić, kiedy ubezpieczyciel w ogóle uznaje szkodę całkowitą. W AC próg jest określony w OWU i często wynosi 70% wartości pojazdu, ale nie jest to żelazna reguła. Przy szkodzie likwidowanej z OC sprawcy naprawa jest ekonomicznie nieuzasadniona, gdy jej koszt przekracza wartość auta sprzed zdarzenia. GAP zazwyczaj podąża za decyzją podstawowego ubezpieczyciela, nie tworzy własnej definicji według oczekiwań klienta.

Kolejna pułapka to odmowa wypłaty z AC. Jeśli ubezpieczyciel nie uzna kradzieży z powodu naruszenia obowiązków zapisanych w polisie, na przykład problemu z kluczykami lub zabezpieczeniami, GAP najczęściej również nie zadziała. To nie jest polisa zastępująca autocasco.

Osobny rozdział stanowią wcześniejszy wykup, cesja i sprzedaż pojazdu. Ochrona może wygasnąć, przejść na nowego korzystającego albo wymagać zgody ubezpieczyciela. Zwrot niewykorzystanej składki nie zawsze jest automatyczny, zwłaszcza gdy składkę opłacono jednorazowo i włączono do finansowania.

GAP nie naprawi także źle zawartego AC. Jeśli podstawowy ubezpieczyciel zaniży wartość samochodu, zastosuje niedoubezpieczenie lub dokona potrącenia, firma oferująca GAP może zażądać wcześniejszego odwołania. Spór o podstawowe odszkodowanie potrafi więc opóźnić całe rozliczenie leasingu.

Najpierw policz lukę, potem składkę

Przed decyzją zestawiam trzy dane: saldo leasingu po 12, 24 i 36 miesiącach, ostrożnie oszacowaną wartość rynkową auta oraz pełny koszt ochrony. Nie samą kwotę widoczną przy racie, lecz składkę razem z kosztem jej finansowania.

Warto przygotować trzy scenariusze utraty wartości. Dla auta kupionego za 180 tys. zł można przyjąć, że po dwóch latach będzie warte 144 tys. zł, 126 tys. zł albo 108 tys. zł, czyli odpowiednio o 20%, 30% i 40% mniej. Następnie każdą z tych wartości porównuje się z przewidywanym saldem umowy.

Nie da się przewidzieć rynku używanych samochodów z dokładnością do tysiąca złotych. Da się natomiast ustalić, czy firma ryzykuje 5 tys. zł, czy 35 tys. zł. To wystarcza do rozsądnej decyzji.

Policz ratę dla wybranego samochodu w kalkulatorze Carmore, ale nie zatrzymuj się na miesięcznej kwocie. Poproś również o harmonogram kapitału, symulację wcześniejszego rozliczenia i OWU konkretnego GAP-u. Dopiero te trzy dokumenty pokażą, czy polisa chroni realne pieniądze, czy tylko dyskretnie podnosi koszt leasingu.

Car&More Sp. z o. o.Berry Financial Services (Polska) Sp. z o.o.Aleje Jerozolimskie 123A02-017 Warszawa

Język