Powrót do bloga

Jaki używany SUV sprawdzi się w mieście? Konkretne modele

Przeczytaj w 10 min
Kia Sportage – kompaktowy SUV do miasta

Jaki używany SUV sprawdzi się w mieście? Konkretne modele

SUV do miasta nie powinien być przesadnie duży. Podwyższona pozycja za kierownicą, łatwe wsiadanie i większy bagażnik są przydatne, ale długość zbliżona do pięciu metrów szybko daje o sobie znać na ciasnym parkingu albo w garażu podziemnym.

Dlatego zamiast patrzeć wyłącznie na wygląd, trzeba zacząć od wymiarów. Dla rodziny sensowny będzie samochód o długości około 4,2–4,5 m, z bagażnikiem mieszczącym wózek i zakupy. Firma może postawić na krótszy model, jeżeli auto służy głównie przedstawicielowi handlowemu lub dojazdom między oddziałami.

Przy wyborze używanego SUV-a do miasta w leasingu znaczenie mają też wiek, przebieg i pochodzenie egzemplarza. Finansujący patrzy na samochód niemal równie uważnie jak na klienta. Bardzo tanie auto z niejasną historią i fakturą VAT-marża może okazać się trudniejsze do sfinansowania niż droższy egzemplarz od firmy, z pełną dokumentacją.

Mały crossover czy pełnoprawny kompakt?

Granica między crossoverem a SUV-em jest dziś płynna. Toyota Yaris Cross, Renault Captur czy Ford Puma są zbudowane na bazie aut miejskich. Łatwiej nimi parkować, mniej palą i zwykle kosztują mniej. Z tyłu nie oferują jednak tyle miejsca co Skoda Karoq, Nissan Qashqai lub Hyundai Tucson.

Dla pary, firmy usługowej albo rodziny z jednym dzieckiem mniejszy model często wystarczy. Przy dwóch fotelikach, dużym wózku i regularnych wyjazdach za miasto lepiej przymierzyć się do segmentu kompaktowego. Dosłownie. Dane o pojemności bagażnika nie pokażą, czy konkretny wózek przejdzie przez otwór załadunkowy.

Nie kupowałbym też dużego SUV-a „na zapas”. Tucson lub Sportage są wygodne, ale w zatłoczonym centrum różnica 25–30 cm względem Captura staje się wyraźna. Większe auto oznacza również droższe opony, wyższe spalanie i zazwyczaj większą składkę ubezpieczeniową.

Toyota Yaris Cross: mocna propozycja do korków

Yaris Cross dobrze pokazuje, po co powstały miejskie SUV-y. Ma nieco ponad 4,1 m długości, wysoko się siedzi, a pełna hybryda potrafi często poruszać się na silniku elektrycznym przy małych prędkościach. Nie wymaga ładowania z gniazdka.

W mieście zużycie paliwa na poziomie około 4,5–5,5 l/100 km jest realne, choć zimą i na bardzo krótkich odcinkach będzie wyższe. Bezstopniowa przekładnia jest płynna, ale podczas mocnego przyspieszania silnik wchodzi na wysokie obroty. Nie każdemu odpowiada ten dźwięk.

Egzemplarze z lat 2021–2023 zwykle kosztują około 75–110 tys. zł, zależnie od wersji, przebiegu i napędu. Odmiana przednionapędowa ma praktyczniejszy bagażnik niż AWD-i. Dla niewielkiej rodziny albo firmy jeżdżącej głównie po mieście to jeden z najbardziej logicznych wyborów.

Renault Captur i Ford Puma: więcej praktyczności, niż sugerują wymiary

Captur drugiej generacji ma przesuwaną tylną kanapę. Można więc wybierać między większą ilością miejsca na nogi a bagażnikiem, którego pojemność zależy właśnie od ustawienia siedzeń. To proste rozwiązanie bywa bardziej użyteczne niż kolejne elektroniczne gadżety.

Najczęściej spotykane silniki benzynowe 1.0 TCe i 1.3 TCe pasują do jazdy miejskiej. Mocniejsza jednostka lepiej radzi sobie z kompletem pasażerów i trasą szybkiego ruchu. Przed zakupem wersji z automatem trzeba sprawdzić historię obsługi skrzyni oraz zachowanie auta podczas ruszania i manewrowania. Szarpanie nie jest cechą, którą należy zaakceptować tylko dlatego, że sprzedawca nazywa ją „normalną pracą”.

Ford Puma jest bardziej zwarty i prowadzi się jak podniesiony hatchback. Jego mocną stroną jest głęboki schowek pod podłogą bagażnika, czyli MegaBox. Można w nim przewozić brudne buty, sprzęt sportowy albo akcesoria przedstawiciela handlowego bez brudzenia tapicerki.

Captury i Pumy z roczników 2021–2023 da się znaleźć mniej więcej za 60–95 tys. zł. Rozstrzał jest duży, ponieważ na rynku są zarówno proste wersje flotowe, jak i dobrze wyposażone auta z automatem oraz niewielkim przebiegiem.

Volkswagen T-Roc i Skoda Karoq: bez eksperymentów

T-Roc jest krótszy od Karoqa i lepiej odnajduje się na zatłoczonych parkingach. Ma około 4,24 m długości i bagażnik mieszczący mniej więcej 445 l w odmianach z napędem na przód. To dobry kompromis dla osób, które nie chcą małego crossovera, ale nie potrzebują rozmiarów Tiguana.

Karoq jest bardziej rodzinny. Oferuje regularnie ukształtowany bagażnik, wygodniejszy drugi rząd i więcej miejsca na drobiazgi. Nie budzi wielkich emocji. W firmowym samochodzie bywa to zaletą.

Popularne benzynowe jednostki 1.0 TSI i 1.5 TSI dobrze pasują do miasta, przy czym 1.5 TSI zapewnia większy zapas na trasie. W autach ze skrzynią DSG trzeba zweryfikować historię serwisową i wykonać jazdę próbną zarówno na zimnym, jak i rozgrzanym napędzie. Przy zakupie nie wystarczy krótka rundka wokół komisu.

Za T-Roca lub Karoqa z lat 2021–2023 trzeba zazwyczaj zapłacić około 75–120 tys. zł. Egzemplarze poleasingowe mogą mieć wyższy przebieg, ale za to regularnie prowadzoną dokumentację. Sam przebieg nie powinien przesądzać o odrzuceniu auta.

Nissan Qashqai, gdy potrzebne jest jedno auto do wszystkiego

Qashqai trzeciej generacji jest już pełnoprawnym samochodem rodzinnym. Ma około 4,43 m długości, wygodny drugi rząd i bagażnik, który w zależności od wersji przekracza 500 l. Nadal mieści się w typowym miejscu parkingowym, choć podczas manewrów przydają się kamera i czujniki.

Benzynowy silnik 1.3 z układem miękkiej hybrydy nie zapewnia jazdy elektrycznej jak Toyota. Układ jedynie wspiera jednostkę spalinową. W mieście trzeba liczyć się zwykle ze spalaniem wyższym niż w Yarisie Cross, ale Qashqai odwdzięcza się przestrzenią i lepszym komfortem na dłuższych odcinkach.

Ceny samochodów z pierwszych lat produkcji przeważnie mieszczą się w przedziale 80–125 tys. zł. Dla rodziny, która w tygodniu jeździ po mieście, a w weekend rusza w trasę, to rozsądniejszy wybór niż bardzo mały crossover.

A może Tucson lub Sportage?

Hyundai Tucson i Kia Sportage kuszą przestronnym wnętrzem, efektowną deską rozdzielczą i szerokim wyborem napędów. Są dostępne jako benzynowe, hybrydowe oraz hybrydowe plug-in. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć: to już spore samochody.

Jeśli auto codziennie parkuje pod biurowcem i wozi rodzinę, ich rozmiar może mieć sens. Do samotnych dojazdów przez ścisłe centrum, niekoniecznie. Hybryda plug-in jest rozsądna przede wszystkim wtedy, gdy kierowca ma gdzie ją regularnie ładować. Bez ładowania wozi ciężki akumulator i nie wykorzystuje głównej zalety napędu.

Za egzemplarze z lat 2021–2023 najczęściej trzeba zapłacić około 90–145 tys. zł. Wyższa cena zakupu przekłada się nie tylko na ratę. Polisa, opony o dużej średnicy i serwis także będą droższe.

Diesel w mieście? Tylko przy odpowiednim przebiegu

Diesla nie należy automatycznie skreślać, ale krótkie odcinki mu nie służą. Jeżeli samochód pokonuje codziennie po kilka kilometrów i często nie osiąga temperatury roboczej, problemy z filtrem cząstek stałych mogą pojawić się szybciej.

Inaczej wygląda sytuacja handlowca, który rano wyjeżdża z miasta, robi 30–40 tys. km rocznie i wraca wieczorem. W takim użytkowaniu Qashqai, Karoq czy Tucson z dieslem może zużywać mniej paliwa i pracować w warunkach, do których został zaprojektowany.

Do typowej miejskiej jazdy częściej wybrałbym benzynę lub klasyczną hybrydę. Prościej i bez konieczności regularnego „przepalania” auta na obwodnicy.

Rata to nie cały miesięczny koszt

Przy samochodzie używanym wysokość raty zależy od ceny, wpłaty początkowej, okresu umowy oraz wykupu. Najczęściej stosowany jest leasing operacyjny na 24–60 miesięcy, a rata dla firmy podawana jest netto.

Dla orientacji: mediana ceny samochodów dostępnych w Carmore wynosi około 83 tys. zł, a mediana raty około 1230 zł netto. Nie oznacza to, że każdy SUV za 83 tys. zł będzie kosztował dokładnie tyle miesięcznie. Zmiana wpłaty z 10 na 20%, skrócenie umowy albo ustawienie niższego wykupu potrafią wyraźnie zmienić wynik.

Do kalkulacji trzeba doliczyć ubezpieczenie, serwis, opony i paliwo. Warto również sprawdzić warunki GAP, szczególnie przy niskiej wpłacie własnej. Sama niska rata może wyglądać atrakcyjnie, dopóki nie zobaczymy wysokiego wykupu na końcu.

Znaczenie ma też wiek auta w momencie zakończenia umowy. Starszy egzemplarz nie zawsze da się rozłożyć na pełne 60 miesięcy. Finansujący może skrócić okres albo poprosić o większą wpłatę.

Najpierw zastosowanie, potem marka

Do intensywnej jazdy po centrum wybrałbym Yaris Cross, Captura albo Pumę. Rodzinie potrzebującej większego bagażnika poleciłbym przymiarkę do Karoqa i Qashqaia. Tucson lub Sportage mają sens wtedy, gdy przestrzeń naprawdę będzie wykorzystywana, a nie tylko dobrze wygląda w katalogu.

Przed decyzją trzeba sprawdzić numer VIN, historię szkód i serwisu, stan opon oraz działanie automatu. Dobrze też upewnić się, jaka faktura zostanie wystawiona i czy konkretny samochód spełnia warunki finansowania. Tani egzemplarz po poważnej naprawie nie staje się dobrą okazją tylko dlatego, że rata mieści się w budżecie.

W kalkulatorze Carmore możesz ustawić wpłatę, okres umowy i wykup, a następnie policzyć ratę dla wybranego samochodu. Jeśli bank wcześniej odmówił finansowania albo zaproponował warunki nie do przyjęcia, skontaktuj się z doradcą. Odmowa nie daje gwarancji uzyskania leasingu w innym miejscu, ale nie zawsze zamyka temat, szczególnie gdy można inaczej ustawić parametry umowy lub wybrać auto lepiej dopasowane do możliwości firmy.

Car&More Sp. z o. o.Berry Financial Services (Polska) Sp. z o.o.Aleje Jerozolimskie 123A02-017 Warszawa

Język